
nhp890, to ze ktos nie jest rozumnym człowiekiem to niech ginie. taka natura. od propagandy powinny byc specjalne akcje, fundacje (np. stay strong), a nie riderzy - kazdy z nich ma swoje wartosci, swoj punkt widzenia, swoją wiare i jest innym człowiekiem, ktory akurat nienawidzi jezdzic w kasku i nie pasuje mu propagowanie takiej jazdy.
Ja osobiscie sam mam kask, ba, nawet ostatnio kupiłem nowy, lepszy co by sie nie meczyc w ciezkim klocu 661. Kasku uzywam zazwyczaj na tripach i obcych miejscowkach.
"jezdze super nic mi sie nie stanie" - jezeli mialbym jezdzic z takim nastawieniem na rowerze to bym siedzial w domu i gral w szachy.
"kaski sa dla ciot" - wedlug mnie wlasnie zazwyczaj w kaskach smigaja pro'si, ktorzy czesto robia duzo trudniejsze sztuczki na duzo wiekszych przeszkodach niz ja.
"szkoda kasy" - do tego argumentu akurat jestem nastawiony neutralnie, bo z jednej strony jak cie stac na rower, to ochraniacze moglbys kupic nawet uzywane, a z drugiej strony to rzeczywiscie szkoda kasy wydawac, tak jak w moim przypadku, kiedy kask zakladam raz na kilka miesiecy.
co do dzieci, ktore sie rozwalily na rowerze - zaliczylbym ich do tych debilnych i bez wyobrazni.
jakis miesiac temu na placu krakowskim sobie siedzialem z marcelem i filipem i przyjechal chlopak na rolkach. widac bylo ze nie potrafi jezdzic, ale ze przyszedl z dziewczyna i chcial sie przypucowac. wszedl na rampe (ktora jest DUPNA) zjechal, poslizgnal sie, przywalil łbem i skonczylo sie tak ze musielismy dzwonic po karetke. jaki z tego moral? cen sily na zamiary. nawet gdyby nie mial kasku, a jakies doswiadczenie to prawdopodobnie nie skonczyloby sie to tak.
Feb 20, 2009 at 8:24